• język migowy
  • BIP
Strona główna/Aktualności/Skwer w Miechowicach upamiętni ofiary Tragedii (..)

Skwer w Miechowicach upamiętni ofiary Tragedii Górnośląskiej i Miechowickiej

29 Lipca 2025

Na wniosek prezydenta Bytomia Mariusza Wołosza, radni Rady Miejskiej w Bytomiu podjęli uchwałę o zmianie nazwy „skweru Ofiar Tragedii Górnośląskiej” na „skwer Ofiar Tragedii Górnośląskiej i Tragedii Miechowickiej”. Przypomnijmy, że w 2025 roku obchodzimy 80. rocznicę Tragedii Górnośląskiej, zaś wydarzenia, jakie rozegrały się w Miechowicach między 25 a 28 stycznia są jednym z najbardziej krwawych rozdziałów Tragedii Górnośląskiej, która dotknęła tysiące osób na Śląsku w 1945 roku.

Skwer w Miechowicach upamiętni ofiary Tragedii Górnośląskiej i Miechowickiej - na zdjęciu pomnik poświęcony ofiarom Tragedii Górnośląskiej

Przypomnijmy, że w 2024 roku Sejmik Województwa Śląskiego ustanowił rok 2025 Rokiem Tragedii Górnośląskiej, a w styczniu 2025 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął uchwałę intencyjną upamiętniającą ofiary tych wydarzeń. Warto dodać, że również radni Rady Miejskiej w Bytomiu 13 stycznia podjęli jednogłośnie uchwałę poświęconą 80. rocznicy Tragedii Górnośląskiej.

„Dla uczczenia i upamiętnienia ofiar Tragedii Górnośląskiej, w 80. rocznicę wydarzeń, ogłasza się rok 2025 „Rokiem Tragedii Górnośląskiej” – czytamy w uchwale Rady Miejskiej, w której rok 2025 został ogłoszony w Bytomiu „Rokiem Tragedii Górnośląskiej”.

Uchwała Rady Miejskiej w sprawie nadania nazwy „skwer Ofiar Tragedii Górnośląskiej i Tragedii Miechowickiej” wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Śląskiego.

Warto dodać, że na początku 2025 roku z inicjatywą upamiętnienia jednej z rodzin - ofiar sowieckiej zbrodni w styczniu 1945 roku w Miechowicach - wystąpiła Fundacja "Ambasada Śląska". Propozycja została omówiona przez radnych Rady Miejskiej podczas obrad Komisji Komunalnej i Porządku Publicznego oraz Komisji Dialogu Społecznego i Spraw Regulaminowych, na którą zaproszono przedstawiciela fundacji. Podczas spotkań zaproponowano skierowanie wniosku do prezydenta Bytomia o uhonorowanie wszystkich ofiar zbrodni sowieckiej w Miechowicach, wobec czego prezydent Bytomia Mariusz Wołosz skierował pod obrady Rady Miejskiej projekt uchwały o zmianie nazwy „skweru Ofiar Tragedii Górnośląskiej” na „skwer Ofiar Tragedii Górnośląskiej i Tragedii Miechowickiej”. 

 

Skwer w Miechowicach upamiętni ofiary Tragedii Górnośląskiej i Miechowickiej (1) Skwer w Miechowicach upamiętni ofiary Tragedii Górnośląskiej i Miechowickiej (1)
7

Skwer w Miechowicach upamiętni ofiary Tragedii Górnośląskiej i Miechowickiej

Miechowice 1945. Zbrodnia na 380 osobach

Tragedia Miechowicka to jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń, jakie miało miejsce w trakcie wkroczenia Armii Czerwonej na Śląsk w styczniu 1945 roku. Z rąk Sowietów w Miechowicach mogło zginąć nawet 380 osób. O zbrodni tej przez kilkadziesiąt lat, ze względu na panujący w Polsce ustrój komunistyczny, nie wolno było mówić. Dopiero zmiany ustrojowe w naszym kraju spowodowały, że prawda o sowieckiej masakrze ujrzała światło dzienne. Mimo ukrycia faktów przez kilkadziesiąt lat, pozostały wspomnienia osób, które przeżyły koszmar styczniowych dni 1945 roku w Miechowicach. Powrót do tragicznych wspomnień wywoływało ból i cierpienie, a mimo to ze szczegółami świadkowie tamtych dni opowiadali o tym, nie tylko co przeżyli w trakcie walk o Górny Śląsk, ale głównie o zbrodniach, które towarzyszyły wkraczającym Sowietom do śląskich miast i wsi.

Jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w historii Górnego Śląska

Górny Śląsk, a zwłaszcza Bytom z uwagi na liczne zakłady przemysłowe stanowił podczas wojny strategiczne ogniwo gospodarki wojennej III Rzeszy. Przy poszczególnych zakładach pracy dla pracowników przymusowych tworzono sieć obozów, w których osadzono jeńców wojennych oraz ludność cywilną, w głównej mierze ze wschodu. Kiedy front, w pierwszych miesiącach 1945 roku, zaczął się przesuwać w głąb Rzeszy, przyzakładowe obozy opustoszały. Nie na długo jednak. W miarę, jak na Śląsku władzę zaczęła obejmować administracja sowiecka obozy ponownie się zapełniły.

Władze sowieckie dla których najważniejsza była siła robocza, nie przejmując się ograniczeniami wiekowymi, nakazywały w wielu miastach górnośląskich - należących przed wybuchem II wojny światowej do Niemiec - stawiać się mężczyznom w określonych miejscach, skąd jak się okazało mieli być deportowani w głąb ZSRR. Niczym nie świadomi Górnoślązacy, przekonani, że zostali wezwani do prac porządkowych, oczekiwali na transport do pracy w Zagłębiu Donbasu, na Syberii czy Kazachstanie. Symbolem tych wywózek do dziś są bydlęce wagony zwane „krowiokami”.

Ten zorganizowany na masową skalę proceder prowadzony przez władze sowieckie spowodował, że do pracy przymusowej wywożono zarówno osoby współpracujące podczas wojny z okupantem hitlerowskim, ale także uczestników powstań śląskich, żołnierzy wojska polskiego biorących udział w kampanii wrześniowej w 1939 roku oraz działaczy podziemia antyhitlerowskiego. To jednoznacznie wskazywało na fakt, że o deportacji nie przesądzała ewentualna wina, lecz liczba rąk do pracy, które tak bardzo były potrzebne przemysłowi radzieckiemu po zakończeniu wojny.

Wywózka mężczyzn, a zwłaszcza górników miała w sobie jeszcze jeden tragiczny wątek, a były nimi społeczne konsekwencje deportacji. Uderzyły one zdecydowanie w tradycyjny model śląskiej rodziny, gdzie ojciec pracował, zaś matka zajmowała się domem i wychowaniem dzieci. Deportacje górników w głąb Związku Radzieckiego to nie tylko cierpienie śląskich rodzin spowodowane rozłąką, ale także doprowadzenie wielu górniczych rodzin na skraj nędzy. Brak jedynego żywiciela w rodzinie zmuszał wiele kobiet do podjęcia pracy lub starania się o pomoc finansową do władz lokalnych, które ze względu na brak środków finansowych nie wszystkim mogły pomóc. Nędza, brak żywności, ciepłej odzieży prowadziła do wzrostu umieralności głównie wśród dzieci. Dla wielu śląskich kobiet utrata męża, ojca, a w konsekwencji także własnych dzieci była traumą, która zapadła w pamięci do końca życia.

Aż do 1989 roku temat wywózek nieobecny był w mediach i w opracowaniach naukowych. Ale przetrwał w społecznej pamięci. Dopiero upadek systemu komunistycznego umożliwił publiczne wyrażenie krzywdy, jaka spotkała dziesiątki tysięcy Górnoślązaków. Mimo próby ukrycia faktów przez kilkadziesiąt lat, pozostały wspomnienia ludzi, którzy przeżyli koszmar wywózek w 1945 roku. Powrót do tragicznych wspomnień wywoływało ból i cierpienie, a mimo to ze szczegółami opowiadali o tym, nie tylko co przeżyli w trakcie walk o Górny Śląsk, ale głównie o zbrodniach, które towarzyszyły wkraczającym sowietom do śląskich miast i wsi oraz trwających wywózkach w głąb ZSRR. Ich relacje nagrane i spisane, a później odtwarzane umożliwiły powstanie wielu artykułów, książek, a także filmów dokumentalnych, w których poznaliśmy prawdę o sowieckiej zbrodni, skrywanej przez kilkadziesiąt lat.

Podobne wiadomości:

do góry