Strona główna/Aktualności/Knajfeld pachnący chlebem i dobrą kawą

Knajfeld pachnący chlebem i dobrą kawą

20 Lutego 2026

W modernistycznej kamienicy z przełomu lat 30 i 40 XX wieku przy ul. Pułaskiego 19 działa najstarsza bytomska piekarnia. Założona w 1935 roku przez Ludwiga Kaizika, przeszła próbę czasu, a obecnie prowadzi ją już czwarte pokolenie założycieli. Elżbieta i Tomasz Strzechowie, choć wierni tradycji, spełnili też swoje marzenie. W sąsiedztwie piekarni otworzyli Cafe Strzecha – nowy, pachnący kawą i dobrymi wypiekami punkt na kawiarnianej mapie Bytomia. 

Tomasz i Elżbieta Strzechowie, waściciele Cafe Strzecha

Mimo że Kleinfeld (z niem. – Małe Pole) nie był nigdy administracyjnie wyodrębnioną dzielnicą Bytomia, jego charakter jest niepowtarzalny. Ten mikrokosmos zachwycił Elżbietę Strzechę, rodowitą Łodziankę, która razem z mężem prowadzi tu rodzinny interes.

–  W moich rodzinnych stronach nie spotkałam się z tak silnymi wielopokoleniowymi tradycjami, bo rodzina Tomka zajmuje się piekarnictwem i cukiernictwem już od 1873 roku – mówi Elżbieta Strzecha, właścicielka Cafe Strzecha. 

Kawiarnia pod domem 

Cafe Strzecha powstała w lokalu użytkowym należącym do rodziny Strzechów. Przez dziesiątki lat mieścił się tam sklep spożywczy. Dziś po „Fikołku” nie ma już śladu.

Zanim do kawiarni zawitali goście, konieczny był generalny remont lokalu. Właściciele postawili na eklektyczny wystrój z jasnymi ścianami i kolorowymi elementami. Jest kameralnie i przytulnie. Wzrok przyciągają też duże, czarno-białe fotografie.

– Aranżując wnętrze kawiarni chciałam nawiązać do historii tego miejsca, dlatego na ścianach są autentyczne zdjęcia babci Tomka, Katarzyny Lip, córki Kaizika, która przejęła piekarnię po ojcu – opowiada pani Ela.

Jak podkreślają klienci, kawiarnia na Knajfeldzie  wypełniła niszę, bo dotychczas dobrej kawy można było się napić tylko w centrum.

– Zależy nam, żeby to było miejsce dla każdego, żeby odwiedzały nas też starsze osoby, których bardzo dużo mieszka w okolicy, a dla których wyjście do centrum to czasem cała wyprawa – podkreśla właścicielka kawiarni.

Słodkości najprościej, najlepiej

– Pomysł otwarcia kawiarni i lodziarni kiełkował w nas przez 10 lat. Produkcją lodów zajmował się już mój dziadek i pradziadek, a my zamarzyliśmy o tym, żeby kontynuować tę tradycję. Trzymamy się naszej filozofii, by w tym bardzo przetworzonym świecie korzystać tylko z naturalnych składników – mówi Tomasz Strzecha, mistrz cukiernictwa, właściciel Cafe Strzecha.

Słodkości powstają w dwóch pracowniach cukierniczych na terenie piekarni. Fundamentem pracy pana Tomasza są oczywiście przekazywane z pokolenia na pokolenie rodzinne receptury, ale i talent do odkrywania i łączenia smaków.

– Niedługo wybieramy się na duże targi cukiernicze Sweet Expo w Warszawie. Śmiejemy się, że większość firm i hurtowni, które wystawiają tam swoje produkty funkcjonuje krócej niż nasza piekarnia. Dostawcy, z którymi współpracujemy od lat wiedzą, że z przetworzonych proszków nie korzystamy. Klienci są coraz bardziej świadomi a my wyznajemy zasadę, że jakość zawsze się obroni. Sprawdza się to w piekarni i wierzę, że sprawdzi się w kawiarni – mówi Ela Strzecha.

Na kawę i śniadanie na Knajfeld

Na gości, którzy odwiedzą Cafe Strzecha czeka włoska kawa Moak pochodząca z sycylijskiej palarni, a także aromatyczne zimowe herbaty, pobudzająca matcha i gorąca czekolada.

– Sycylijskie ziarna w proporcjach 80% arabiki i 20% robusty mają intensywny aromat lecz nieco łagodniejszy smak i w zależności od przygotowania wyczuwalne są w nim nuty czekolady i orzecha. 

W Cafe Strzecha zjemy też śniadanie. W ofercie m. in. croissanty z szynką gotowaną,  pesto lub z jajkiem sadzonym i pieczarkami, bajgle z pastą z tuńczyka i jajem sadzonym, a także croque madame lub croque monsieur, czyli francuskie tosty zapiekane z beszamelem.

Zapach pieczywa, które powstaje w piekarni za ścianą, przyciąga z daleka.

Nowa kawiarnia czynna jest w dni robocze od  8.00 do 18.00, a w soboty i niedziele od 10.00 do 19.00. 

  

Podobne wiadomości:

do góry