• język migowy
  • BIP
Strona główna/Aktualności/Equitoria – z miłości do koni i jeździectwa

Equitoria – z miłości do koni i jeździectwa

30 Stycznia 2026

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia lecz taka, która dojrzewała latami. Bytomianka Wiktoria Dymer z pasji do koni stworzyła pomysł na własną firmę. W powstaniu Equitorii – firmy świadczącej mobilne usługi pielęgnacji koni, pomogło dofinansowanie Powiatowego Urzędu Pracy na rozpoczęcie działalności gospodarczej.

– Moja pierwsza w życiu styczność z końmi w ogóle nie zapowiadała, że kiedykolwiek będę miała coś wspólnego z tymi zwierzętami – śmieje się Wiktoria Dymer, właścicielka firmy Equitoria zajmującej się goleniem koni. – Miałam trzy lata, kiedy rodzice zabrali mnie do szkółki jeździeckiej i po raz pierwszy posadzili na koniu. Ponoć strasznie spanikowałam, bałam się i płakałam – opowiada pani Wiktoria.

Miłość do koni przyszła z czasem. Mała Wiktoria najpierw oswajała się z kucami na oprowadzankach, następnie była wychowanką Ośrodka Jeździeckiego Ponny Hoff, Klubu Jeździeckiego Preria i wreszcie znalazła się w Ośrodku Jeździeckim Zbrosławice.

– Ponieważ spędzałam coraz więcej czasu na treningach jazdy konnej, rodziców zaczęły przerastać koszty mojej pasji. Dlatego w zamian za jazdy udzielałam się wolontaryjnie – karmiłam konie, wyprowadzałam na spacery, pomagałam dzieciom je siodłać – wspomina Wiktoria Dymer.

Wiktoria jest absolwentką Technikum nr 4, gdzie uczyła się w klasie fotograficznej.

– Technikum nr 4 nie było moim pierwszym wyborem. Początkowo chciałam kontynuować kształcenie w Lublinie, gdzie istnieje liceum z klasą jeździecką. Wyjazd oznaczałby konieczność mieszkania w internacie, a poza tym już był plan zakupu konia i obowiązków związanych z opieką nad nim. Fotografia wydawała mi się ciekawym, artystycznym kierunkiem – pomyślałam, że mogłabym w przyszłości połączyć konie z fotografią, robić zdjęcia na zawodach, sesje zdjęciowe z końmi. Jak się okazało poszłam w zupełnie innym kierunku – mówi Wiktoria Dymer.

Lancero i pierwsze próby groomingu

Blue Lady była pierwszym wydzierżawionym koniem, na którym Wiktoria zaczęła przygodę z jazdą sportową. Po niej był ogier Lancero, w którym się zakochała. – Miałam 15 lat i zaczęłam nawet wyprzedawać swoje rzeczy, żeby zebrać pieniądze na zakup ukochanego konia – opowiada młoda przedsiębiorczyni. Z pomocą rodziców udało się wykupić Lancero, a jego była właścicielka pokazała Wiktorii jak golić konie. Dziewczyna połknęła bakcyla. Firmę Equitoria założyła w kwietniu 2024 roku. Obecnie jest właścicielką dwóch koni – Lancero V i młodego Perfect Adonisa.

– Pomyślałam, że skoro tak dużo osób chwali moją pracę, bo miałam już sporo znajomych, którym goliłam konie i stałam się rozpoznawalna w środowisku jeździeckim, stwierdziłam, że mogę spróbować swoich sił i założyć firmę. Postanowiłam skorzystać z dofinansowania na rozpoczęcie działalności gospodarczej – mówi Wiktoria Dymer.

Bytomianka otrzymała dotację na podjęcie działalności gospodarczej w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021-2027 w ramach projektu Aktywizacja osób bezrobotnych zarejestrowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy.

– Miło wspominam kontakt z Powiatowym Urzędem Pracy. Panie z działu doradztwa zawodowego były bardzo pomocne i choć wybrałam specyficzną branżę, bardzo mi kibicowały. Podobnie jak rodzina i przyjaciele. Nawet gdy dopadały mnie wątpliwości, z tyłu głowy coś mi podpowiadało, że cały wszechświat jest za mną – śmieje się pani Wiktoria.

Pani Wiktoria zakupiła m.in. maszynki i akcesoria do golenia, nauszniki wyciszające i zestaw terapeutyczny Bemer Horse. Swoje usługi realizuje na terenie Śląska, Małopolski i Opolszczyzny.

Noś Koński Włos – biżuteria inna niż wszystkie

Wiktoria Dymer jest też właścicielką marki Noś Koński Włos specjalizującej się w tworzeniu biżuterii z końskiego włosa.

– Chciałam stworzyć coś wyjątkowego, co będzie symbolizować moją pasję i miłość do koni. Wpadłam na pomysł: a może by przy obcinaniu grzywy i ogona zostawić trochę włosów mojej dzierżawionej klaczy? Skoro mają iść do kosza, to może spróbuję coś z nich zrobić. Tak metodą prób i błędów powstały breloki, następnie bransoletki i naszyjniki ­– opowiada pani Wiktoria. 

Pomysł okazał się trafny, znajomi podchwycili ideę i pocztą pantoflową Noś Koński Włos zaczął być coraz bardziej rozpoznawalny. Teraz tworzy personalizowaną, sentymentalną biżuterię z włosów cudzych koni, która w błyskawicznym tempie potrafi wygalopować z pracowni i krąży po całej Polsce.

Więcej o firmie można znaleźć na stronie: https://www.noskonskiwlos.com/ 

Podobne wiadomości:

do góry