Choose language:

Witamy na stronach internetowych miasta Bytom
23 listopada 2017, Adela, Felicyta, Klemens

Mapa miasta Kontakt Dla mediów Druki Związek Subregionu Centralnego

Kobieta i jej skarb

Data publikacji: 10 grudnia 2013



Dawno temu żyła w Miechowicach młoda kobieta, która miała małego synka. Pewnego pogodnego dnia zabrała dziecko ze sobą i wybrała się do lasu na grzyby.

W tym samym czasie w pobliskim kościele czytano historię męki Pańskiej, a jak powszechnie wiadomo, wtedy to, na czas jej czytania, otwierają się "wrota" prowadzące do każdego ukrytego skarbu. Otworzyła się także, w tejże chwili, pewna piwnica dawno nieistniejącej budowli w pobliżu Miechowic. Zdążająca do lasu dziewczyna stanęła nagle nad otworem tajemniczego wejścia, którego wcześniej nigdy nie dostrzegła. Podszyta strachem, walcząc z sobą weszła jednak do środka, a tam zdumionym jej oczom ukazał się niesamowity obraz - skarb! Na widok błysku tylu pieniędzy, dziewczyna wbiegła do środka piwnicy, posadziła chłopca na ziemi i nazbierała do fartucha tyle pieniędzy, ile tylko mogła unieść, po czym wybiegła ze skarbem na zewnątrz. Tam w pośpiechu wysypała monety na pokrytą mchem ziemię leśnej polanki, bo zamierzała ponownie udać się w czeluście piwnicy, aby tam nazbierać jeszcze ile się da grosiwa, jak i zabrać pozostawione wewnątrz podziemia dziecko. Opanowana żądzą gromadzenia pieniądza zostawiła chłopca i nie zauważyła, jak za nią, wybiegającą z podziemi zamyka się wejście - kapłan właśnie zakończył czytanie męki Pańskiej. Jaka była rozpacz dziewczyny, gdy zastała wejście zamknięte, a dziecko pozostało w środku. Teraz płacząca i lamentująca krzyczała, cóż za korzyść i pożytek z tego łatwo nabytego bogactwa, skoro nie może obecnie odzyskać swego dziecka. Doradzili jej mądrzy ludzie, aby tej samej, stosownej godziny wypatrywać. Czekała cierpliwie.
Rok później, gdy nadeszła ta sama pora i ten sam czas, udała się ona do lasu by czekać w tym tajemniczym miejscu. W pewnej chwili rozwarła się ziemia skrywająca otwór wejścia do podziemnej piwnicy. Wbiegła tam matka i ujrzała: chłopiec jej zdrowy i wesoły siedział tam, gdzie go zostawiła. Zalana łzami złapała swoje dziecię i jak tylko szybko mogła, wyniosła na zewnątrz, na polankę zalaną słonecznymi promykami. Wybiegając z piwnicy nawet się nie oglądnęła za siebie. Tym razem nie zabrała nawet najmniejszej monetki, chociaż tam stosy tej mamony leżały. Na nic jej było to zimne bogactwo. Cenniejszym dla niej był odzyskany, mały, zdrowy i wesoły chłopczyk - jej największy skarb.

[Chrobok L.: Sagen von Miechowitz, Miechowitz 1926, s. 25-26]


Nasz serwis używa informacji zapisanych za pomocą cookies w celach statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników.
W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej na stronie polityka prywatności.