Choose language:

Witamy na stronach internetowych miasta Bytom
25 listopada 2017, Katarzyna, Erazm, Klemens

Mapa miasta Kontakt Dla mediów Druki Związek Subregionu Centralnego

Stroimy choinkę na dworcu PKP

Choć zapewne część z nas sięga po pudło ze świątecznymi ozdobami tuż przed Wigilią, są też tacy, którzy przygotowują się do świąt dużo wcześniej. Możesz do nich dołączyć 9 grudnia o 12.00, przychodząc na dworzec PKP na wielkie strojenie choinki.

Franciszek Winkler

Data publikacji: 10 grudnia 2013



Franciszek Winkler, jeden z największych górnośląskich przemysłowców, urodził się w 1803 roku w pobliżu Ząbkowic na Dolnym Śląsku, w rodzinie, która swoje korzenie wywodziła z terenu sąsiednich Czech.

W 1826 roku ożenił się on z Alwiną Kalide, a po jej śmierci w 1829 roku powtórnie związał się węzłem małżeńskim z Marią z Domesów Arazinową. Po śmieci teścia (1835) objął zarząd nad dobrami podbytomskich Miechowic, dziedziczną własnością jego żony. W 1840 roku uzyskał szlachectwo. Był posłem do Sejmu Pruskiego w Berlinie. Gdzie między innymi walczył o prawa robotników. Zmarł nagle 6 sierpnia 1851 roku w trakcie zwiedzania słynnej groty w Postojnie.
Śmierć Winklera przyjęto z wielkim zaskoczeniem i niedowierzaniem. Był uwielbianym przez ludność Miechowic, jak i górnośląskich robotników, którym wywalczył skrócenie ustawowego czasu pracy z 12 do 8 godzin. Nagła i niezrozumiała dla prostego ludu śmierć jego stała się kanwą licznych fantastycznych podań, nie tylko miejscowej ludności.
¨¨¨
Przepowiednie staruszki W maju 1843 roku Franciszek Winkler wziął udział w szkolnej, pieszej wycieczce. Gdy dzieci wraz z opiekującymi się nimi rodzicami przybyli na plac zabaw, a była to rozległa łąka na skraju lasu, nagle nie wiadomo skąd pojawiła się przed miechowickim dziedzicem nieznana nikomu starowinka. Ta zajrzała Franciszkowi Winklerowi głęboko w oczy, głośno westchnęła i po chwili proroczym tonem oznajmiła, co następuje:
- Ciesz się mój panie, gdyż twój zegar życia wnet dobiegnie końca. Nadejdzie burza, po której gwałtownie wzniesiesz się, jednakże wkrótce później uschniesz, twoje jasne oczy zgasną w dalekim kraju. Tylko twoja córka, mimo, że pozbawiona podpory, po trzech wiosnach od twego spoczynku w grobie rozbuduje rodowe gniazdo. Ród twój jak drzewo gałęziami rozrośnie się. Obcy z dalekiego lądu, który z radością będzie tu witany, rozbuduje to gniazdo i wybuduje świątynię. Imię jego z twoim imieniem sławione będzie w całym świecie.
Po tych słowach staruszka znikła bez śladu.
¨¨¨
Zły znak Gdy Franciszek von Winkler wyruszał w podróż, jak się później okazało ostatnią w swoim doczesnym życiu, wydarzył się wielce znaczący incydent. Jak zawsze, gdy dziedzic opuszczał na dłuższy czas swój pałac w Miechowicach, przed daleką podróżą żegnali go zebrani domownicy, jak też cała uwielbiająca go służba. Tak również było feralnego dnia. Gdy Franciszek Winkler wsiadł do powozu, i machał wszystkim ręką na pożegnanie, nagle z nieba spadł przed nim raniony gołąb, chwilę później coś zatrzepotało skrzydłami i oto w szaleńczym pędzie pogoni nadleciał sokół, który złapał ranionego ptaka i szponami rozerwał go na strzępy. Po zebranych przeleciał strach. Obserwujący to zdarzenie pobledli, przeczuwając w rozgrywającej się przed momentem scenie znaku niebios: Ich pan wybiera się w ostatnią podróż!
¨¨¨
Śmierć Franciszka Winklera Wielkie zaskoczenie nie tylko w Miechowicach spowodowała śmierć Franciszka von Winkler. Nikt nie chciał w wiadomość tą uwierzyć, nikt nie chciał się z faktem tym pogodzić, że ich dziedzic nie żyje. Gdy przywieziono jego trumnę, opowiadano, co się to stało, co miało się w Anglii wydarzyć. Powiadano, że Franciszek Winkler sobie tylko znaną drogą załatwił dostęp do niektórych kopalń, gdzie jednak został bardzo źle potraktowany. Został jako szpieg aresztowany, a następnie skrytobójczo zamordowany.
Niektórzy twierdzili, że Winkler chciał poznać i „wykraść” tajemnicę fabrykacji cynku, do czego Anglicy nie chcieli dopuścić, więc potajemnie go zgładzili i gdzieś zakopali. Powiadano także, że trumna przywieziona do Miechowic była pusta, ale dla niepoznaki obciążona została kamieniami. Inni natomiast twierdzili, że do trumny włożono zabitego psa.

[Bonczyk N.: Stary Kościół Miechowski, Katowice 1936, s. 37-40; Chrobok L.: Sagen von Miechowitz, Miechowitz 1926, s. 7; Schellhammer K.E.: Oberschlesische Sagenspiegel, Peiskretscham 1942, s. 80]




Nasz serwis używa informacji zapisanych za pomocą cookies w celach statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników.
W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej na stronie polityka prywatności.