Choose language:

Witamy na stronach internetowych miasta Bytom
24 listopada 2017, Flora, Jan, Roman

Mapa miasta Kontakt Dla mediów Druki Związek Subregionu Centralnego

Stroimy choinkę na dworcu PKP

Choć zapewne część z nas sięga po pudło ze świątecznymi ozdobami tuż przed Wigilią, są też tacy, którzy przygotowują się do świąt dużo wcześniej. Możesz do nich dołączyć 9 grudnia o 12.00, przychodząc na dworzec PKP na wielkie strojenie choinki.

Dyngos - bytomski rabczyk

Data publikacji: 10 grudnia 2013



Jeszcze niedawno, w małej niszy na wysokości pierwszego piętra jednego z domów przy ulicy Katowickiej, stała blaszana postać rycerza. Ta metalowa figurka, oddana do renowacji nie powróciła już na swoje miejsce. Żałosne jej szczątki, które oglądałem jesienią 1995 roku w jednej z bytomskich pracowni plastycznych, niektórzy utożsamiali z postacią Dyngosa.

Dawniej uważano, że nazwa ulicy Dyngosa (Dyngosstrasse) pochodziła od nazwiska znanego rabczyka – herszta bytomskich zbójników, Walentego Dyngosa. Znawcy jego żywota twierdzą, że ojcem Walentego był woźnica hrabiego Henckel von Donnersmarck z pobliskiego Świerklańca i pracował w solarni, czyli warzelni soli zwanej Kochłówką, która ówcześnie znajdowała się na końcu ulicy Łagiewnickiej. Stary Dyngos jeździł do Wieliczki i Bochni w Galicji, skąd przywoził nieoczyszczoną sól do warzelni hrabiego. Często w podróż zabierał jako pomocnika swojego syna, Walentego. Do czasu jednak.
W trakcie jednej z wypraw do Krakowa młody Dyngos, mając dość lepkie ręce, ukradł cenne, złote precjoza. Złapany na uczynku, został wtrącony do lochów miejscowego więzienia. Po skończeniu pokuty, która trwała kilka miesięcy, dodatkowo obdarowany sporą, a należną mu wcześniejszym wyrokiem porcją batów, został zwolniony z więzienia. Po powrocie do domu często wchodził w konflikt z prawem, za co został wygnany z miasta.
Okres przymusowej banicji spędził poza granicami Górnego śląska, włócząc się po Polsce, Niemczech, Francji i innych krajach. Po latach wrócił do domu z wielkim bogactwem i osiedlił się w pobliżu murów miejskich Bytomia. Jego posiadłość położona była przy ulicy, którą później nazwano jego imieniem, a której założenie jemu się przypisuje.
Fama jego bogactwa oraz aparycja spowodowały, że przebywał w najlepszym towarzystwie, pośród bogatego mieszczaństwa, duchowieństwa i okolicznej szlachty. Kto mógł wtedy przypuszczać, że ten oto Wielki Pan jest jednocześnie szefem groźnej bandy rozbójników, która niepokoiła okolicę Bytomia, jak i samo miasto. Nie umiano sobie poradzić ze złośliwymi rabczykami i aby przeszkodzić im w ich niecnym procederze i nie dopuścić do wtargnięcia w obręb murów miejskich, przed bramami miasta uwiązano cztery niedźwiedzie, które to hrabia Henckel trzymał w ratuszowym ogrodzeniu.
Wszystko jednak ma swój kres. Złapano wreszcie Dyngosa na gorącym uczynku aż w Opolu, gdzie sprzedawał skradzione wcześniej kosztowności. Złapany, związany i doprowadzony do Bytomia wyrokiem miejscowego sądu grodzkiego, skazany został na śmierć. Wyrok wykonano za Bramą Tarnogórską na tak zwanym „wieszadle”, czyli szubienicy, która stała w miejscu krzyża, naprzeciw wybudowanego w późniejszych latach więzienia, przy obecnej ulicy Wrocławskiej.

[Perlick A.: Sagen der Stadt Beuthen, Beuthen 1926, s. 14-15; Wrodarczyk R.: Legendy starego Bytomia i okolic, Bytom 1994, s. 17]




Nasz serwis używa informacji zapisanych za pomocą cookies w celach statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników.
W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej na stronie polityka prywatności.