Choose language:

Witamy na stronach internetowych miasta Bytom
24 listopada 2017, Flora, Jan, Roman

Mapa miasta Kontakt Dla mediów Druki Związek Subregionu Centralnego

Stroimy choinkę na dworcu PKP

Choć zapewne część z nas sięga po pudło ze świątecznymi ozdobami tuż przed Wigilią, są też tacy, którzy przygotowują się do świąt dużo wcześniej. Możesz do nich dołączyć 9 grudnia o 12.00, przychodząc na dworzec PKP na wielkie strojenie choinki.

Cztery słowa, czyli jak książę Kazimierz Odnowiciel Bytom i inne osady nazywał

Data publikacji: 10 grudnia 2013



Gdy książę Kazimierz Odnowiciel w 1041 roku w drodze powrotnej do Krakowa wraz z oddziałem swoich rycerzy wyjechał z lasu miechowickiego, rozejrzał się po okolicy.

Próżno jednak jego oczy wypatrywały otoczonej palisadą drewnianej wieży zwanej Białobrzezie. Dostrzec jedynie można było snujący się dym zakrywający chylące się ku zachodowi słońce. Kazimierz - ówcześnie 27-letni młodzieniec - zapytał towarzyszącego mu w podróży starego rycerza:
- Co się stało z kasztelanią?
Ten odparł:
- Książę czeski był tu jako nieprzyjaciel.
Młodzieniec zdumiony zawołał:
- Był tu?!
Po tych słowach w milczeniu kontynuowali podróż. Przejechali kamienną groblę ciągnącą się pomiędzy stawami otaczającymi półkoliste wzgórze, po czym znaleźli się wśród dopalającego się miasta i ludzi siedzących pomiędzy zgliszczami swoich domów.
Ludność z ubiorów wyglądała na myśliwych, pszczelarzy i górników. Wtedy to wspomniany wcześniej stary rycerz, a był nim Czechus, wojewoda krakowski, zapytał napotkanych pośród zgliszcz na pól wypalonego domu ludzi:
- Był tu nieprzyjaciel?
Otrzymał odpowiedź:
- Był tu.
Wtedy to Kazimierz zwany Mnichem, który wracał wezwany z Cluny do Polski rzekł:
- Niech więc ta miejscowość nazywa się odtąd Byłtu (stąd późniejsze nazwy: Bytum, Bytom) - każemy ją na nowo odbudować.
Gdy jednak książę Kazimierz poinformowany został przez Wojciecha, starego myśliwego, że Czesi zdobyli także Kraków, a także dotarli do Gniezna, zaczął powątpiewać w realizację zamiaru odbudowy zniszczonego miasta. Bardzo duże wrażenie i przygnębienie uczyniła wiadomość starego Wojciecha o zburzeniu wielu kościołów i odradzaniu się pogaństwa w jego państwie. W pobliskich Świętochłowicach, oddalonych o 1 milę od Bytomia, pogańscy kapłani dopuścić się mieli nawet zabójstw ludzi, których przeznaczyli na ofiarę swoim bożkom. Stary Wojciech, odpowiadając na pytania wojewody, wyjaśnił jak to ocaleli z rąk czeskich, kryjąc się w głębokich jarach, na moczarach, w puszczy, mieszkając w ziemi i w pieczarach.
Książę prosząc o ciszę zapytał o kasztelana bytomskiego i jego rycerzy. W odpowiedzi dowiedział się o ich mężnej obronie i śmierci kasztelana, który został pogrzebany na wzgórzu znajdującym się na przedmieściu. Nazajutrz książę odwiedził mogiłę poległych, ślubował wystawić w tym miejscu kościół i osadzić benedyktynów z zadaniem nawracania pogan.
Mianował też Kazimierz rycerza o imieniu Jescho, pochodzącego z książęcej świty nowym kasztelanem bytomskim. Zamartwiał się też bardzo nad zasiedleniem spustoszonej najazdem czeskim, podobnie jak inne ziemie polskie, okolicy Bytomia. Nie miał jednak skąd sprowadzić osadników. To też było powodem, że skierował swą uwagę na grupę niemieckich gwarków i powziął zamiar zagospodarowania okolicy przez cudzoziemców. Zapytał wtedy najstarszego z górniczej braci:
- Jak ci na imię?
- Janko z Saksonii.
- Czy możesz sprowadzić tutaj kolonistów ze swojej ojczyzny?
- O tak Panie, ale na prawie niemieckim.
- Dobrze - rzekł książę - masz moje słowo, a ponadto będziesz miał swój wolny folwark.
Janko poprosił księcia o sporządzenie aktu darowizny, którą książę zapisał na pergaminowej karcie, gałką miecza odcisnął w laku pieczęć i po czym wręczył ją Jankonowi. Od tej chwili Janko z Saksonii stał się właścicielem 6 łanów ziemi, na których z biegiem czasu pobudował folwark, zwany przez kolejne wieki folwarkiem Jankona.
Niedługo później Janko sprowadził z Rudaw, gór na pograniczu czeskim, około 30 rodzin, które założyły przedmieście Rozbark. Książę Kazimierz zapytał jeszcze górników, co by uczynili na wieść o kolejnym najeździe czeskim.
- Ukryjemy się w kopalniach - otrzymał odpowiedź.
Życzeniem księcia było przyjrzenie się pracy w kopalni, więc Janko zaprowadził Kazimierza i jego świtę poprzez brzozowy las do miejscowości Szarlej, którą nazwano tak od imienia ducha górniczego. Miał on pokazywać się czasem gwarkom pracującym w głębinach ziemi. Kazimierz zdumiał się, gdy zobaczył szyby wypełnione brzozowymi bierwionami, a na najbliższym wzgórzu ogień - pieczono tam chleb. Widząc to książę zawołał:
- Piekarz?!
Podszedł wówczas do księcia pszczelarz i poprosił władcę o ziemię dla siebie i osadników, których chciał sprowadzić ze swoich stron rodzinnych, znad Odry. Kazimierz podarował mu tę okolicę, ale nakazał aby wieś, którą zbuduje, nazywała się od słowa "piekarz" Piekary. Tak się też stało z upływem lat.
Kazimierz jadąc dalej w kierunku Krakowa przeszedł Brynicę, zwaną wówczas "Rama" i ujrzał mnóstwo jeleni, saren i dzikich koni. Dlatego zawołał:
- Strzelać!
Stary myśliwy Wojciech, który zaliczał się do czeladzi (służby księcia), wyprosił dla siebie zezwolenie Kazimierza, aby mógł założyć tu miasteczko. Tak powstała Czeladź.
W dalszej drodze Kazimierz chciał odpocząć i powiedział:
- Będziemy.
Na pamiątkę tego odpoczynku księcia wojewoda krakowski założył miasto Będzin.

[Gramer F.: Chronik der Stadt Beuthen in Oberschlesien, Beuthen 1863, s. 323-325; Powyższe podanie w tłumaczeniu na język polski wraz z komentarzem opublikował: Jedynak Z.: Niektóre legendy dotyczące Bytomia i jego okolic, w: Szkice z dziejów Bytomia, Magazyn Bytomski VI, Bytom 1984, s. 44-46. Zobacz także: Żydek K.: Od Pecare do Piekar Śląskich, Piekary Śląskie 1972, s. 24-25]


Nasz serwis używa informacji zapisanych za pomocą cookies w celach statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników.
W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej na stronie polityka prywatności.